Rozdział 9. O tym, że nawet paw może wykonywać pracę kreta.

Po kilku dniach w Ulderdam „Ponury Rybak II” rzucił cumy i odpłynął w kierunku Ijmuiden, zaopatrzony w listy polecające z Sejmu Związkowego, oraz komplet upoważnień i pełnomocnictw dla Lorda Gubernatora. Na okręcie w ramach wdzięczności nowego Wiceburmistrza – Johanna van Steinwijka, znalazł się nowy lekarz, Gatsu, trangijski medyk, przyjęty przez załogę z pewnym dystansem lecz przyjaźnie.

Spokojna podróż do Ijmuiden trwała kilka dni, zaś po dotarciu na miejsce oczom przybyłych ukazała się olbrzymia ilość statków i okrętów pod banderą Związku Morskiego. Po zejściu na brzeg wrażenie zatłoczenia powielały jeszcze setki żołnierzy wszelakich rodzajów, krzątających się i okrętujących na poszczególne statki.

Na nabrzeżu po początkowych kłopotach, drużyna została przywitana przez Jaana van Brechta, oficera Piechoty Morskiej, młodego gościa, z zamiłowaniem do wojskowych marszów i dźwięku werbli, skrycie ostrzącemu sobie zęby na stanowisko oberkapelmajstra Piechoty Morskiej.

Młody oficer wprowadził Gatsu, Wu, Gretę i Kurwistracha na spotkanie z samym Lordem Gubernatorem – dowódcą Piechoty Morskiej. Starszy oficer przyjął listy polecające i z zadowoleniem przyjął zmiany w Ulderdam i udzielone mu pełnomocnictwa do prowadzenia wojny, nie szczędząc zniewag w kierunku do pacyfstycznie nastawionych posłów Sejmu Związkowego. Gubernator odprawił chwilowo posłańców, pozwalając im na chwilę odpoczynku.

Po dłuższej chwili wezwał przybyszów ponownie, wrazz ich muzykalnym przewodnikiem. Zasunąwszy zasłony i zamknąwszy drzwi powierzył bohaterom delikatne zadanie – odnalezienie „kreta”, który prawdopodobnie przekazuje wrogom Związku informacje wojskowe, a współpracuje, lub wręcz jest częścią sztabu Gubernatora – osobą potężną i ustosunkowaną.

Bohaterowie przyjęli trudne zadanie, wspierani przez van Brechta. Sprawdzili czterech podejrzanych oficerów, lecz nie znaleźli zbyt wielu tropów. Jeden z nich uciął się bardzo szybko, gdy Kurwistrach i Wu niesieni entuzjazmem i pogardą dla najemników postanowili zmierzyć się z nimi w pokazowej walce, którą w błyskawicznym tempie przegrali.

Rany Tranga i Norda okazały się poważne, zaś ich opatrzeniem zajął się Gatsu. Szybko jednak okazało się że stosuje on dość niekonwencjonalne metody.

Dalsze poszukiwania kreta doprowadziły do kilku dawnych skandali, problemów finansowych i skrywanych sekretów, jednak przełomowa w śledztwie okazała się informacja, dotycząca floty Karmazynowej Flotylli zmierzającej na Priislanden – jednego z potencjalnych celów floty Związku. Po tej informacji zidentyfikowano osobę, która mogła być odpowiedzialna za tę informację i powiązano ją z jednym z oficerów – niejakim Caravaggiem.

Podczas dość skomplikowanego fortelu, wykorzystujacego wszystkich podejrzanych potwierdzono tożsamość kreta – istotnie był nim del Caravaggio. Po krótkiej walce pokonano jego popleczników, lecz sam winowajca zbiegł wykorzystując swój okręt, kierujac się w stronę terenów zajętych przez Zakon Nowego Świata. Puszczając się w pościg za przeciwnikiem na „Ponurym Rybaku” nikt nie spodziewał się że dojdzie do poważniejszej walki.

Tym większe było więc zdziwienie, gdy uciekający slup pojawił się w zasięgu widzenia, po czym przyjął walkę. Sama wymiana ognia nie trwała długo, jednak była nadzwyczaj zajadła. Salwa z kilkunastu armat slupa mocno naruszyła kadłub Ponurego Rybaka II, a kolejna uniemożliwiła strzelanie z armat i ciężko raniła Kurwistracha. Ostatecznie jednak van Brecht i Wu wspólnie poprowadzili okręt do taranowania, zaś spanikowana załoga przeciwnika nie stawiała większego oporu przy abordażu.

Po zajciu okrętu szybko wyciągnieto z niego większość informacji i dokumentów a następnie pozostawiono go wraz z załogą na środku morza.

Powrót do Ijmuiden był sukcesem, flota Związku bezpieczna od szpiegów ruszyła naprzeciw Zakonowi Nowego Świata, a Gubernator zaproponował bohaterom zabranie się razem ze swoim wojskiem. Kierunek odpowiadał załodze „Rybaka”, zwłaszcza, że celem floty była wyspa Randers – na pólnocny zachód od Ijmuiden. W takim przypadku nie ma jednak czasu na naprawę okrętu, którego doprowadzenie do pełnej używalności może zająć nawet kilka miesięcy.

Na zakończenie – krótki akapit z „Historii Politycznej Świata”, pióra Helagiusa Pistoriusa:

„Lord Gubernator nie mógł przecież w tamtym momencie wiedzieć o tym, że jego najbliższe otoczenie było zinfiltrowane nie tylko przez chorych sekciarzy z Zakonu Nowego Świata, ale także przez agentów Karmazynowej Flotylli. Porucznik van Brecht spełnił zadanie powierzone mu przez Flotyllę, nie dopuszczając do wysłania sił na Priislanden, czym umożliwił pośrednio późniejsze powstanie Legii Więziennej z byłych więźniów tejże wyspy. Niestety, agent van Brecht nie przeżył wojny w spokoju, podczas późniejszej ucieczki na stronę Flotylli doznał szoku i gorączki okopowej, w wyniku której stał się bezużyteczny jako oficer, a całą swoją energię poświęcił na opracowywanie „broni dźwiękowej” oraz komendrowanie orkiestrami garnizonowymi.”

Reklamy

Rozdział 8. O Zazdrości, Głupocie i Nienawiści

Po odpłynięciu z Kitabevi Ponury Rybak II obrał kurs na północny wschód, by uniknąć zajmowanych przez Zakon Nowego Świata wysp. Po kilku perypetiach Cała załoga zawinęła do Leiden, gdzie została przyjęta na kilka dni przez znajomego Sanne, miejscowego księcia, wspieranego przez Angelę, Błękitną Różę. W trakcie żeglugi Mei spędziła długie godziny próbując rozszyfrować dawne napisy zawarte w pamiętnikach podróżnika do krain Nordów. Efekt jej prac był dość nieoczekiwany – wiadomość od „bogów” zawierała oznaczenie beczki, jej zawartości, przynależności do okrętu o nazwie „Jadeitowy Kieł” z flotylli niejakiego admirała Chunga. Sam admirał, jak i okręt były dla załogi zupełnie nieznane, a jedyny mogący wiedzieć coś więcej Kurwistrach z tajemniczą miną odmawiał jakichkolwiek komentarzy.

Po krótkim pobycie w Leiden z powodu pewnych braków aprowizacyjnych postanowiono popłynąć dalej i zatrzymac się w Ulderdam, jakoby podnoszącym się po ataku Zakonu z przed niemal 2 lat. Wpłynięcie do Ulderdam stanowiło podróż sentymentalną dla Hermanna, który wracał do swojego dawnego domu, oraz dla Sanne, której awanturnicza droga znacząco przyspieszyła właśnie po wydarzeniach w Ulderdam. Młody dziennikarz wspominał ukochane tawerny i zamtuzy, oraz rodzinne spotkania, podczas gdy dawna „artystka cyrkowa” wróciła pamiecią do spotkań z Dżamilem, Larsem, Skallidem i Malikiem Pustynnym Lisem. Już od przybicia do portu jasnym stało się, że miasto poważnie ucierpiało w wyniku ataku Zakonu i następującej po nim kwarantannie i odcięciu od świata z powodu zarazy – kupy gruzu w miejscu dawnych kamienic, barykady na placach i ulicach, wszechogarniający strach mieszkańców i niebezpieczeństwo „na mieście”.

Po uzyskaniu przepustek na Stare Miasto podróżnikom ukazał się tragiczny widok –  dzielnica zatłoczona bardziej niż zwykle, oddzielona od portu i Nowego Miasta zabarykadowanymi mostami, dotknięta olbrzymią drożyzną i strachem, dysząca nienawiścią do Nowego Miasta. Z początkowych strzępów informacji udało się uzyskać wiedzę o sytuacji w mieście – W trakcie ataku – wybuchu zarazy, Sejm Związku wraz z Burmistrzem podjęli decyzję o zamknięciu mostów, pozostawiając mieszkańców Nowego Miasta samym sobie, a potem organizując wręcz ekspedycje karne dla „eliminowania” zarażonych, połączone ze strzelaniem kartaczami do mieszkańców. W odwecie mieszkańcy Nowego Miasta atakowali barykady i posterunki władz na swoim terenie, praktycznie uniezależniając się od Burmistrza i Rady Miejskiej.

Sanne zaraz po przybiciu do Portu ruszyła do miejscowego konwentu Sióstr Błękitnej Róży, by uczynić zadość wymogom etykiety, a została przywitana przez miejscową przełożoną, Katherinę Schade, która w trudnych warunkach została wyznaczona jako szef improwizowanego wywiadu i kontrwywiadu Starego Miasta. Panna Schade kierowała grupą złożoną z ocalałych funkcjonariuszy Łańcucha, Straży Miejskiej i Portowej, Sióstr, oraz co światlejszych polityków Sejmu Związkowego. W trakcie rozmów z Sanne i Mei jasnym stało się że przybycie nowej Siostry wraz ze świtą do miasta skutkuje nowymi możliwościami – Nowe Miasto, rządzone przez kilku szefów podziemia czy też zwykłych gangsterów jest podzielone, lecz silniejsze od „legalnej” władzy Sejmu i Burmistrza. Siostra Schade zaproponowała więc Sanne współpracę w celu zmiany tego stanu rzeczy, podobne polecenia otrzymał później od swoich mocodawców Jose. Oboje początkowo byli uprzedzeni co do takiego działania, jednak kiedy kapitan Strazy Portowej wspomniał o tym, że na Nowym Mieście podobno funkcjonują przemytnicy Heroku, cała grupa zdecydowała się jednak zadziałać w sprawie.

Cynk pochodził od Very Storck, jednej z rządzących na Nowym Mieście. Cała grupa niewiele myśląc ruszyła następnego dnia na Nowe Miasto, wieczorem tylko odwiedzając miejsce gdzie stał niegdyś dom van Steinvijków – Hermann mógł chociaż przez chwilę poczuć się dziedzicem, słysząc, że jego rodzice i bracia umarli lub zaginęli, niestety dziedzictwa nie było zbyt wiele – kupa gruzów i nadpalonych belek, oraz nieco kłujące w oczy znajome żyrandole w sąsiednich domach… Wizyta na Nowym Mieście była trudna – po przejściu przez barykadę wszyscy znaleźli się w mieście bezprawia. Szczęśliwie dzięki fortelowi udało się uniknąć większych nieprzyjemności, zaś dzięki wrodzonej charyzmie i stylowi uzyskać widzenie z Verą Storck.

Trzymająca władzę nad pokaźną częścią Nowego Miasta kobieta przyjęła wszystkich w swoim pretensjonalnym gabinecie, z użyciem wyszukanych choć nieco egzaltowanych manier i gestów rozpoczęła rozmowę. Zaprzeczyła jakoby wiedziała cokolwiek o przemytnikach Heroku, jednak w odpowiedzi na sugestie Jose i Hermanna wyraziła zainteresowanie współpracą ze Starym Miastem, w zamian za stanowisko w Radzie Miejskiej dla niej i jej współpracowników, co bardzo odpowiadało Jose i Hermannowi, którzy planowali drastyczną zmianę we władzach miasta i samego Związku. Kiedy okazało się, że brak jest wiedzy co do Heroku grupa wróciła na Stare Miasto.

Tam też doszło do pierwszych spięć pomiędzy Sanne a Katheriną, która uważała, że niedostatecznie dobrze wykonano jej polecenia. Prawdziwa porażka miała jednak miejsce dopiero rano, kiedy bandyci z Nowego Miasta zaatakowali barykadę mostową wspierając się okrzykami „Pomścić Verę” i ” Śmierć mordercom Very!”. Kiedy Jose, Hermann i Wyrwiszmat odpierali natarcie rzezimieszków Sanne i Mei wysłuchiwały reprymendy Katheriny wyrażanej w niewybrednych słowach, a streszczanej przez „Naprawić, o problemach nie meldować, wykonać!”. Wypływając na kilka godzin swoim okrętem, zmieniając częściowo jego wygląd grupa wpłynęła na nowo do miasta, przybijając do brzegów Nowego Miasta. Podając się za kupców i podróżników udało się grupie uzyskać widzenie z Wilfredem, porucznikiem Very.

W tym samym domu próbował on połapać sie w jej sprawach. Gdy Herman został przedstawiony jako detektyw – śledczy – Wilfred wyjawił, że Vera została zamordowana, a prawdopodobnymi sprawcami są goście, których przyjęła dzień wcześniej, po czym zlecił Hermannowi poszukiwanie zabójców. Ciało Very rzeczywiście znajdowało się w jej gabinecie, zaś przy nim także pergamin z pełnym emocji wierszem, podpisanym datą z przed mniej więcej 10 lat, a określającym Verę jako „Zazdrość”. Dalsze poszukiwania nie ujawniły zbyt wielu śladów. Poszukując dalszych możliwości grupa wyruszyła na spotkanie z Panem Karaczanem, jednym z szefów Nowego Miasta, nie spotkała się z nim jednak, choć przekazała pewne istotne informacje.

Poszukiwania daty z przed 10 lat skutkowały informacjami o niejakim Hermannie Hubnerze, który został skazany na śmierć za zabójstwo żony, Ingi Hubner. Po wieczorze urozmaiconym sprowokowaną przez Wyrwiszmata burdą w karczmie noc przeszła spokojnie na pokładzie statku. Poranek jednak rozpoczął się od gniewnej wiadomości od Katheriny Schade, wzywającej Sanne do działania i do powstrzymania się od morderstw. Sanne odpisała krótko, ale jadowicie, zaś  sama grupa udała się na rozmowy z Panem Karaczanem, znowu nie udało im się go spotkać, lecz uzyskali informację, że jest zainteresowany współpracą na tych samych zasadach co kiedyś Vera, i może zapewnić bezpieczeństwo festynu łuczniczego organizowanego jako „podkładka” dla zmiany władz w mieście. Pozostawił też jednego ze swoich ludzi do koordynowania wysiłków ze Starym Miastem. Powrót grupy na wyspę staromiejską był jednak utrudniony – z plotek dowiedzieli się że zamordowana została żona Kapitana Straży Miejskiej – Isabel van Dare, w czasie spotkania z przyjaciółmi, przez nieznanego sprawcę, kiedy wyszła na chwilę na balkon. Rozsierdzona tą sprawą Katherine Schade oraz członkowie jej grupy obwiniali za tą śmierć Sanne i jej świtę, mimo braku dowodów, lecz umożliwili im prowadzenie własnego śledztwa w tej sprawie. Z informacji uzyskanych na Starym Mieście udało się dowiedzieć, że żona Kapitana Straży także miała związek ze sprawą Hubnera – zeznawała jako jego kochanka.

Przy jej ciele znajdował się wiersz wraz z datą, a ona sama określana tam była jako „Głupota”. Jednocześnie zbadano trop dotyczący przemytników Heroku, uzyskany od sierżanta Schaffe, który jednak zginął na barykadzie w trakcie porannych zamieszek. Hermann i Jose uzyskali jednak zaufanie Łańcucha, umożliwiając sobie cenzurę staromiejskiego biuletynu informacyjnego. Z jego pomocą zastawili zasadzkę na zabójcę kobiet. Ten dał sie zwabić w zasadzkę, i mimo faktu że dość dotkliwie zranił Sanne zginął, a okazał się nim młodziutki kapitan Straży Portowej, prawdopodobnie syn Hermana Hubnera. Przeszukując go odnaleziono jeszcze jeden wiersz z określeniem „Nienawiść”, odnoszącym się prawdopodobnie do Katheriny Schade.Skonfrontowana z Sanne Siostra próbowała popełnić samobójstwo, lecz została powstrzymana.

Ze wsparciem Sanne i jej świty doszło do festynu strzeleckiego, w którym odznaczył się Wyrwiszmat, zajmując zaszczytne drugie miejsce.
Za fasadą festynu strzeleckiego rządzący Nowym Miastem, ze wsparciem części Rady i Sejmu powołali nowych członków do tych organów, jednocześnie podejmując decyzję o przyznaniu Lordowi Gubernatorowi z Ijmuiden nadzwyczajnych pełnomonictw na czas wojny z Zakonem, kończąc tym samym kłopotliwy okres dwuwładzy w Związku Morskim trwający już około 2 lata. Niespodzianką był fakt, że nowy wiceburmistrz Ulderdam, znany jako Pan Karaczan okazał się być jednym z braci Hermanna, Joachimem van Sternvijk.

W dobrej atmosferze cała grupa oddała się wiwatom i świętowaniu. Po festynie okazało się jednak że wobec kompromitacji Katheriny Schade znalazło się wolne miejsce na stanowisku Przełożonej Domu Błękitnej Róży w Ulderdam, które po krótkich namowach, za zgodą wszystkich młodszych Sióstr i ze wsparciem Łańcucha i innych organizacji, zdecydowała się objąć Sanne.

Pozostali spędzili kilka dni na sztauowaniu i załadunku Ponurego Rybaka II i po kilku kolejnych dniach ruszyli dalej…

Rozdział 7. O tym że książki to nie tylko skarbnica wiedzy, ale także świetna podpałka.

Dzielna drużyna po powrocie z suto zakrapianej i nie tylko zabawy z pułkownikiem Mortem da Hessen pogrążyła się w odmętach snu.

Po przespanej na ktwicy nocy jasnym stało się, że okręt po dłuższych podróżach wymaga bieżących napraw i remontów. Dlatego też KAPITAN Reina zdecydowała się pozostać na pokładzie okrętu, to samo zleciła swojemu bosmanowi – Kurwistrachowi, mimo jego nieśmiałych protestów. Jose i Hermann po zabawie nie byli w stanie nawet podnieść się złóżka, o intensywniejszym ruchu nie wspominając. Sanne z kolei uznała, że jej umiejętności bardziej przydadzą się przy koordynowaniu wysiłków całej grupy.

Oczywistym dla wszystkich było, że należy wybrać się do biblioteki i tam też uzyskać jak najwięcej informacji, ścigając, o ile to możliwe kochankę pułkownika, która prawdopodobnie jest Alteą Vissig.

Po zejściu na ląd przy użyciu szalupy grupa składająca się z Wyrwiszmata – zadomowionego już na wyspie brata bosmana Kurwistracha, Grety – łowczyni magów, Snorriego – kanoniera oraz niedawno uwolnionej z rąk piratów pół-Trangijki Mei, wyruszyła do biblioteki by przechwycić lub przynajkmniej dogonić potencjalnego przeciwnika. Ponadto na brzegu widać było duże poruszenie w związku z tym, że jeden z posterunków ujrzał nad ranem okręty wojenne z obcej floty, więć zapowiadany desant może odbyć się lada dzień.

W samej bibliotece wydawało się, że niewiele się dzieje – wojan zabiła ruch czytelników, duża grupa bibliotekarzy bez celu błąkała się po wielkim holu wejściowym. czekając na potencjalnych gości. Kiedy grupka bohaterów wyłuszczyła swoje plany – poszukiwania historii Trangów i Nordów bibliotekarz zdziwił się nieco stwierdzając, że informacje te mają ostatnio duże powodzenie, wskazał także pokrótce drogę do tego elementu zbiorów, a właściwie konkretny kolor kafli – „szlaku” po którym należy poszukiwać poszczególnych bobliotecznych działów.

Po pewnym czasie, błądząc w labiryncie działów, półek, szaf i stołów wypełnionych księgami natrafili na pierwsze przeszkody – ktoś zerwał na jednym ze skrzyzowań kafle, utrudniając orientację w terenie. Poszukiwania pozwoliły dość szybko rozpoznać właściwą dalszą drogę, lecz niejako przy okazji znaleziono jednego z bibliotekarzy, zamordowanego i upozowanego w sposób, który nie wzbudzałby podejrzeń dla zwykłego przechodnia. Ten widok obudził większą czujność w grupie, która ruszyła przez labirynt zakamarków i przejść biblioteki, kierując się do jej najdawniejszej części.

Po drodze, w czasie przeszukiwania pomieszczeń znaleziono jeszcze jedno ciało bibliotekarza, co wzmogło podejrzenia i czujność. Dotarłszy do celu – działu historii i wierzeń nordyjskich i trangijskich jasnym stało się że ktoś sukcesywnie wynosił czy wykradał co istotniejsze dzieła, wydawałoby się, że bez większego ładu i składu.

Kiedy grupa zaczęła zapoznawać sie z księgami, po kilku minutach rozlęgły się niemal równocześnie 4 wybuchy w różnych częściach biblioteki, odcinając właściwie drogi ucieczki w stronę wyjścia z działu, w którym znajdowali się bohaterowie. Błyskawiczna reakcja – wykorzystanie duchów wody, dostępnych beczek z wodą, jak również prewencyjne wypalenie kręgu wokół jednego z ognisk wybuchów spowodowało znaczne zmniejszenie zagrożenia spłonięcia całej biblioteki. Przy czwartym z ognisk uwijało się dwóch bibliotekarzy, usiłując zagasić płomienie przekraczające ich możliwości. Przy pomocy Snorriego i Wyrwiszmata udało się przynajmniej częściowo osłabić płomień i choć trochę go opanować, chociaż Mei opłaciła to solidnymi poparzeniami. Dwóch bibliotekarzy nie mogło zrozumieć dlaczego nikt nie przybył im na pomoc. Greta mogłaby odpowiedzieć na to pytanie – czuła bowiem wyładowania herokowej magii w okolicy.

Jak się okazało miała rację – główny hol biblioteki został mocno naruszony i zdewastowany a obecni tam do niedawna bibliotekarze poranieni lub zabici. Hol został uszkodzony jednocześnie na całej powierzchni, a jeden z ocalałych rzucił tylko „jakby implodował”. Udzielił też informacji o tym, że kobieta w otoczeniu 6 mężczyzn szybko wybiegła z biblioteki.

Ścigając wyprzedzającą ich grupę, bohaterowie wybiegli z biblioteki tylko po to by dojrzeć, że cała wyspa jest spowita prochowymi dymami a ze wszystkich szańców dobiegają odgłosy walki. Biegnąc w stronę osady portowej widać było sceny potyczek pomiędzy janczarami a „żołnierzami regularnymi”. Jednocześnie stojące na redzie okręty które przytransportowały tu tych „żołnierzy regularnych” otworzyły zmasowany ogień z armat do stojących w porcie pinas janczarów, nie dając im wielkich szans. KAPITAN Reina dokonywała tymczasem cudów manewrowych, by utrzymać „Ponurego Rybaka” na redzie i nie dać się otoczyć atakującym okrętom.

Przebiegając przez osadę Wyrwiszmat dostrzegł kilku janczarów walczących z przeważającymi siłami wroga, wsparł ich celnymi strzałami ze swego łuku, jednak sprowadziło to tylko więcej wrogów. Jednocześnie Mei dostrzegła Alteę Vissig wraz z obstawą przemykająca do jednej z ostatnich łódek wiosłowych przy nabrzeżu.

Rozpoczął się pościg. Bohaterowie mając na plecach grupę żołnierzy musieli dawać im odpór, jednocześnie ścigając doświadczoną zabójczynię. Po pierwszej wymianie strzałów jeden z jej ochroniarzy dał znak dla okrętów by wsparły ich ucieczkę artylerią. Już pierwsza salwa zmiotła okoliczne budynki, a odłamki ciężko poraniły nieprzyzwyczajoną do walki twarzą w twarz Mei.

Snorri ruszył z szarżą, która zakończyła się częściowym sukcesem, jednak pozostali mieli mniej szczęścia, kiedy jeden z ochroniarzy Altei wykorzystał herokową magię by uitrudnić ostrzał i przyspieszyć ucieczkę, na dodatek zbliżali się kolejni przeciwnicy.

Na szczęście celne strzały Wyrwiszmata położyły czarownika, a kolejne bełty wystrzeliwane przez Gretę unieszkodliwiły renegatkę Błękitnej Róży. Snorri skorzystał ze swojego granatu, lecz w ferworze walki wypadł mu on z rąk i tylko cudowi lub boskiej interwencji zawdzięcza to, że nie zginął w wybuchu, który pochłonął jego przeciwników.

W tym czasie Mei sprytnei podpłynęła pod wiosłówkę, uniemożliwiając jej odpłynięcie.

Po krótkim spięciu z wioślarzami cała grupa sprawnie ruszyła pod ostrzałem w stronę własnego okrętu, taszcząc ze sobą ciało zmarłej zabójczyni i nieprzytomnego czarownika.

Po kilkunastu minutach szaleńczych manewrów KAPITAN Reiny „Ponury Rybak” wywinął się prześladowcom i wyruszył w dalszą drogę.

W międzyczasie udało się odzyskać część informacji z ukradzionych przez Alteę ksiąg oraz przesłuchac czarownika, który przyznał, że został podarowany niejakiemu „Doktorowi”, nie widział go jednak nigdy, a służył pod rozkazami Altei i prawdopodobnie Morta da Hessen.

Z dokumentów i ksiąg wydawało się potwierdzonym, że okresem poszukiwanym przez Alteę był „Sztorm Tysiąclecia” opisywany przez Nordyjskie sagi, zaś najciekawszą informacją okazała się być zapisana kilkadziesiąt lat temu relacja Innerlandzkiego podróżnika na ziemie Nordów, wskazującego imiona przodków braci Kurwistracha i Wyrwiszmata, jak również jakąś „cudowną” czy też „boską” wiadomość na zapasach, które uratowały życie Nordyjskiemu plemieniu podczas „Sztormu Tysiąclecia”. Mei i Wu rozpoznali jednak tą wiadomość jako jakąś archaiczną formę pisma trangijskiego i rozpoczęli jej odcyfrowywanie.

Rozdział 6. O tym, że nie taki smok morski straszny, jak go malują, tylko znacznie, znacznie gorszy.

Nie chcąć dopuścić, by śmierć porucznika Wolfganga w jakikolwiek sposób została powiązana z nimi, bohaterowie rozgłosili po mieście, że wraz ze swoim dzielnym okrętem wyruszają by „pokonać morskiego smoka”. Hermann zaprojektował, zaś Kurwistrach wykonał zawczasu „łeb smoka morskiego” ze starych galionów, ludzkich kości, źle wygarbowanych skór i innych dziwnych elementów, tworząc na pokładzie „Ponurego Rybaka II” w ukryciu całkiem przerażającego maszkarona.

Wiedząc, że w przypadku wypłynięcia przyjdzie okrętowi walczyć z łodzią podwodną kapitan Reina zarządziła przygotowanie niespodzianek, które miały za zadanie walkę bezpośrednio z okrętem podwodnym – beczki z niegasnącym lontem pociągnięte smołą, łańcuchy zrzucane z rufy i kilka innych forteli.

Wypłynąłwszy jeszcze nocą z portu kapitan Reina obrała kurs na Marsascalę. Oczekując na nocny atak załoga pozostawała w pełnej gotowości, udzielała się jej też nerwowość. Nad ranem na horyzoncie ukazał się onowy kręt. Zauważona przez Sanne jednostka była tym samym statkiem, który spotkano wcześniej, płynąc w stronę Estaporu. Statek był bardzo mocno przechylony, pozbawiony wielu żagli i osprzętu. Wywiesił także flagi żądając pomocy i wsparcia w swojej dalszej drodze.

Mimo próśb Earnana o udzielenie pomocy potrzebującym KAPITAN Reina rozkazała opłynąć kilkukrotnie dryfującą jednostkę.

W którymś momencie obsługująca bocianie gniazdo Sanne dojrzała na powierzchni wody niewielki gejzer powietrza i rozchodzące się z pod wody bąble. To miejsce stało się nowym celem dla Ponurego Rybaka II. W trakcie poszukiwań jeden z załogantów dostrzegł ciemny kształt pod wodą, zaś Sanne od tej chwili utrzymywała kontakt wzrokowy z celem.

Kilka pierwszych minut walki to mozolne poszukiwanie prawidłowej pozycji do ataku przez obie strony, szukające możliwości skutecznego ataku na przeciwnika.

Wreszcie padły pierwsze salwy w kierunku zanurzonego wroga, o dziwo częściowo skuteczne. W odpowiedzi jednak Ponury Rybak II został zmuszony do przyjęcia salwy burtowej do niedawna dryfującego okrętu, który w szybkim tempie podnosił żagle i przygotowywał się do starcia, po podniesieniu bojowej bandery Karmazynowej Flotylli.

Walcząc z dwoma przeciwnikami Ponury Rybak znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, lecz najgorsze dopiero miało nadejść. Z pokładu żaglowca KF zaczęła unosić się czasza, a po kilku chwilach nad walczącymi zawisł znajdujący się na uwięzi balon na gorące powietrze, z którego kilku śmiałków dokonało abordażu, a który następnie próbował obrzucić okręt bohaterów bombami z powietrza. W połączeniu z walką z okrętem nawodnym i manewrowaniem przeciwko atakowi z pod wody cała załoga miała pełne ręce roboty.

W trakcie walki doszło do ataku taranem ze strony łodzi podwodnej, jednak ostatecznie została ona ciężko uszkodzona i zatopiona dzięki zmyślnym urządzeniom przygotowanym zawczasu przez Snorriego i Jose. Walczący na pokładzie Wu poradził sobie z desantem z powietrza, zaś Sanne wraz z Kurwistrachem zestrzelili sam balon. Po chwili walka się wyrównała, lecz kluczowe znaczenie miało zniszczenie ożaglowania na wrogim okręcie.

Po krótkim ostrzale doszło do abordażu, w którym brali udział Reina, Wu, i Earnan. Brutalna walka rozgorzała na pokładzie przeciwnika, lecz kiedy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, ktoś dostrzegł jednego z wrogich oficerów ruszającego z pochodnią w głębiny statku. W pogoń za nim puścił się Wu, lecz jedynie połowicznie zdążył. pochodnia trafiła do małej prochowni i spowodowała eksplozję, w wyniku której nie było czasu na dokładne przeszukanie okrętu.

Mocno potrzaskany i z dużymi stratami, Ponury Rybak II powrócił do Estaporu.

W tym czasie Hermann po nieoficjalnej zmianie miejsc z jednym z miejscowych, wszedł w charakterze herolda do miejscowych koszar i płomienną przemową rozpętał zamieszki zwykłych miejscowych żołnierzy przeciwko przyjezdnym rewolucyjnym oficerom. Działania Hermanna doprowadziły do buntu i zamieszek.

W tej atmosferze powrót „Ponurego Rybaka II”, wraz z „głową smoka morskiego” wywołał duże zainteresowanie. Bohaterowie, w asyście swoich załogantów zeszli na brzeg, po czym przejęli kontrolę nad miejscowym ratuszem, usiłując zaprowadzić jakiś porządek. Herman, wraz z Sanne zajęli się nawoływaniem „zwykłych ludzi” do poparcia Reiny i Jose, jako dziedziców rodu del Vaco, co spotkało się z życzliwym przyjęciem. Jednocześnie miejscowa komórka Łańcucha ujawniła się, wspierając Jose i innych. W wyniku wspólnych działań miasteczko szybko zostało chociaż częściowo uspokojone. Głównym celem bohaterów było usunięcie wszystkich przyjezdnych oficerów, jednak nie zamierzali też odpuszczać mniejszym grupkom miejscowych zainteresowanych tylko grabieżą.

W „bezpiecznym domu” rewolucyjnych oficerów udało się przechwycić sygnały alarmowe Karmazynowej Flotylli. Z ich wykorzystaniem zwabiono pozostałe grupy oficerów z wyspy i pod działami okrętowymi zmuszono ich do kapitualcji.

Po kilku dniach doszło także do spotkania „Rady Regencyjnej”, jak nazwało się rodzeństwo Del Vaco wraz ze swoją świtą, z przedstawicielami drugiej strony wyspy i kandydatem na nowego księcia, Antoniem Del Vaco, kuzynem Reiny i Jose. Po długich dyskusjach i niemrawych próbach utrzymania republikańskiego porządku przez mieszczan z północy, ostatecznie doszło do ustanowienia monarchii konstytucyjnej z Antonio Del Vaco jako nowym księciem. Przy okazji co bardziej zasłużeni w walce z rewolucją obywatele otrzymali tytuły szlacheckie. Na liście tej znalazła się także Sanne, której nowy herb zaprojektował Hermann.

Po naprawie okrętu i zakończeniu wszelkich uroczystości, „Ponury Rybak II” wyruszył wreszcie w stronę Kitabevi.
Po spokojnej podróży wyspa biblioteczna nie sprawiła wrażenia wiele bardziej interesującej, przynajmniej na pierwszy rzut oka. W niewielkim porcie i jego okolicach stanęło na kotwicach 8 okrętów wojennych, zaś na samej wyspie aż roiło się od żołnierzy.

Po umieszczeniu okrętu na właściwym miejscu na redzie bohaterowie zeszli na ląd, by ruszyć w stronę biblioteki, zostali jednak zatrzymani przez wojskowy patrol i poprowadzeni do dowodzących garnizonem.

Obóz wojskowy na Kitabevi zajmuje bardzo duży obszar, ustępujący prawdopodobnie tylko obszarowi biblioteki. W trakcie przechodzenia przez obóz widać było, że składa się on z dwóch części – wewętrznej, zajmowanej przez kompanię janczarów, i otaczającej ją ze wszystkich stron części należnej do oddziałów regularnych.

W jednym z dwóch centralnie ułożonych namiotów bohaterów przywitał Ibrahim-Aga, dowódca janczarów, oraz pułkownik Mort da Hessen, znany najemnik, członek hesseńskiej „żelaznej siódemki”. Obaj powiadomili bohaterów o groźbie nowego ataku Zakonu Nowego Świata, przed którym właśnie fortyfukują wyspę. Rubaszny najemnik przypadł do gustu zwłaszcza Jose i Hermannowi i zaprosił całą grupę do siebie.

Pełen szykownych mebli i wyrafinowanych ozdób namiot przypominał raczej pałac, co znacznie pomogło całej piątce bohaterów świetnie się bawić w towarzystwie podstarzałego, jednorękiego pułkownika. Kilka wspólnych butelek wina, potem trochę „cięższych” rozrywek – różnego rodzaju narkotyki, spożywane przez pułkownika, ale też Hermanna i Jose w sporych ilościach rozluźniły atmosferę. 

Sanne i Reina bawiły się nieco gorzej i stale lustrowały otoczenie. Po dojrzeniu osobnej części namiotu, zasłoniętej przed gośćmi, postanowiły ją spenetrować, korzystając z braku orientacji gospodarza. Pierwsze przeszukanie wniosło niewiele ponad to, że w tej części mieszka kobieta. Fakt ten potwierdził zresztą pułkownik, potwierdzając, że jest z nim jego wieloletnia kochanka, Marketa, która jednak wyruszyła na przejażdżkę wokół wyspy.

Sanne nie dowierzała Reinie, dlatego sama przeszukała buduar i odnalazła niemal skończony flakon trucizny, co wprowadziło ją w podejrzenie że właścicielka buduaru truje pułkownika. Nie dała jednak znać innym, szczególnie że wieczór niechybnie zbliżał się już do upokarzającego końca. Obie kobiety, Jose i Hermann chwiejnym krokiem powrócili na okręt, lecz podczas podróży asystent Hermanna, Manuel, ujawnił im że kobieta pułkownika jest wysoka i ma upodobanie do wysokich szpilek, co natychmiast zmroziło Sanne i naprowadziło ją na trop Altei Vissig….

W tym czasie Earnan zniknął gdzieś w obozie, poszukując dawno niewidzianego brata… 

Ukończony podręcznik do Archipelagu!

 

Jestem Krzysiek. W życiu codziennym i internetowym znany zwykle jako „Skrobo”. Przedstawiam niniejszym swoją pracę z ostatnich dwóch lat, stanowiącą nowy setting do WFRP 2.ed o nazwie „Archipelag”. Jest to pierwszy projekt, który ma szansę wejść do szerszej publiczności, proszę więc o wyrozumiałość i feedback.

 

Wielu fanów Warhammera, zwłaszcza 1. i 2. Edycji po rozegraniu kilku kampanii czuje pewne wypalenie – trudno zaskoczyć doświadczonych graczy czymś stanowiącym element świata. Gracz – weteran mimo wszelkich prób MG odgadnie jakie siły stoją za daną intrygą. Powoduje to pewne znużenie. Jednocześnie dla wielu graczy Warhammer stanowi „podstawowy” system – znają dobrze mechanikę i rozwój postaci, a nie mają czasu czy ochoty angażować się w naukę nowych zasad.

 

Znalazłszy się w tej sytuacji postanowiłem zaradzić jej w ten sposób, że wykorzystując „silnik” znanego i lubianego WFRP 2.ed postanowiłem stworzyć własny setting, modyfikując część podstawowych zasad, wprowadzając zasady odmienne dla świata. Pozwala to na „odświeżenie” prowadzonych kampanii poprzez zabranie drużyny „zgranych” warhammerowców przez nowe intrygi w całkowicie odmiennym świecie, kierującym się nieco innymi zasadami, przy zachowaniu typowego dla Warhammera sposobu narracji i obrazu świata.

 

Tak powstał „Archipelag” – świat w którym na wielkich połaciach oceanu leżą tysiące większych i mniejszych wysp, pełen piratów i nieodkrytych tajemnic. Świat dynamiczny, w którym coraz intensywniej rysują się różne konflikty. Świat, w którym zdeterminowane jednostki mogą dojść do wielkich bogactw, lecz równie łatwo mogą skończyć jako trupy w miejskich dokach. Świat bez kontynentu.

 

Specjalnie dla Archipelagu stworzyłem nowe kultury, rasę, ekonomię, frakcje i organizacje, religie i nie tylko. Ponadto wymyśliłem sposób walki na okrętach angażujący w walkę całą drużynę a nie jedynie wybraną ich część, pozwalający na poprowadzenie ciekawych bitew morskich, abordaży i innych morskich potyczek.

 

Przedstawiam świat żyjący, który może stanowić bazę dla nowych kampanii dla miłośników warhammera, żeglarstwa i klimatów marynistycznych.

 

Dziękuję bardzo całej ekipie z RPGM za wsparcie merytoryczne i techniczne przy projekcie.

 

Poniżej znajduje się link do pliku. Miłego czytania. Będę wdzięczny za wszelkie komentarze!

Archipelag RPG

Rozdział 5. O tym ze powroty do domu bywają bardzo trudne.

Po powrocie do Marsascali konieczna była naprawa i renowacja zdobytej pinasy. „Ponury Rybak II” był gotowy już po niecałych dwóch tygodniach.

W tym czasie bohaterowie raczyli się wolnym czasem w stolicy Sułtanatu. Niepokojącym jednak było, że Jose i Sanne otrzymali anonimowe listy o zagadkowej treści, które nieco ich zafrapowały.

Pewien bezruch przerwał jak zwykle Hermann, który ma nadzwyczajny dar do przeczuwania sensacji. Jego informatorzy donieśli o wholowanym do portu statku handlowym zmierzającym z wyspy Vaco.

Rodzinna wyspa KAPITAN Reiny oraz Jose dotychczas znajdowała się zupełnie na uboczu głównego biegu światowych wydarzeń, lecz z portowych plotek wynika, że, wbrew woli mieszkańców, wyspa może trafić na pierwsze strony „Wieści”.

Rodzeństwo del Vaco, w asyście przyjaciół wyruszyło na poszukiwanie załogi statku przynoszącego wieści o Vaco, po krótkim poszukiwaniu udało im się znaleźć załogę i kapitana w jednej z mniejszych stoczni,  przy suchym doku, wyładowujacych poważnie uszkodzony statek.  Po przepytaniu kapitana okaząło się że wyspa Vaco została odcięta od świata i żeglugi przez morskiego potwora, który atakuje i niszczy wszystkie jednostki próbujace wpłynąć do portów. Na potwierdzenie trudów walki z potworem kapitan wskazał olbrzymie dziury i połamane maszty okrętu. Jednocześnie wspomniał coś o płomieniach i łunach nad miastami na wyspie.

Uratowany przez kapitana na przybrzeżnych wodach mieszkaniec wyspy – jeden z członków drobniejszej szlachty, choć niezbyt rozgarniety, wspominał coś o rozruchach, „rewoluncji”, wojnie, głodzie i smutku. Mówił o tym że książę chyba oszalał, ale że lud także działa w amoku. Wspominał o egzekucji głów najważniejszych rodów.

Ta ostatnia informacja natychmiast zapaliła odpowiednie lampki w głowach Reiny i Jose. Ich myśli biegły drogami nieco pokrętnej, okrutnej i strasznej logiki. Egzekucja ojca – potencjalna śmierć braci w męczarniach i rozruchach – SPADEK. Tym samym mimo drobnych obiekcji ze strony Sanne, a zwłaszcza Kurwistracha, próbującego przekonać wszystkich do podróży na Kitabevi – „Ponury Rybak II” obrał kurs na Vaco.

Podróż przeszła w miarę spokojnie, poza tym, że po spotkaniu z jednym z okrętów należących do Kaerden uzyskano informację, że siedziba arcyprałata i cała wyspa padły ofiarą kolejnego desantu Zakonu Nowego Świata. Z informacji wynikało, że walki toczą się na lądzie, zaś sam arcyprałat przeżył i broni się w otoczeniu Pasterzy i nadesłanych mu na pomoc przez Sułtana janczarów.

Kolejne spotkanie ze statkiem handlowym przyniosło szczęśliwe wieści – podobno potwór odstąpił już od ataków, zaś droga do portów na Vaco jest otwarta. KAPITAN Reina obrała zatem kurs na drugi z wyspiarskich portów – Estapar.  Planując przybycie na wyspę na kolejny dzień spokojnie kontynuowała żeglugę nocą.

Tuż przed świtem, podczas wachtu, którą pełnili Kurwistrach wraz z Hermannem okazało się jednak, że entuzjastyczne hasła usłyszane od napotkanego kupca nie miały poparcia w rzeczywistości i doszło do ataku. Uderzenie wyrwało pokaźny kawał kadłuba z rufy okrętu, a następnie wielka „macka” uderzyła w przedni maszt. Rozbudzona i kierowana przez doświadczonych oficerów załoga dała jednak odpór morskiemu potworowi, z wykorzystaniem łańcuchów, beczek z prochem i harpunów.

W trakcie walki jasnym stało się, że „potwór” był potworem tylko z nazwy, zaś w rzeczywistości była to maszyna zrobiona z drewna i stali, wykonana na wzór wielkiego wieloryba. Po potyczce jednak zapadła się ona w głębiny i nie wróciła do ataku.

Lekko uszkodozny żaglowiec kontynuował swoją podróż i wczesnym przedpołudniem wpłynął do Estaparskiego portu. Już przy wejściu jasnym stało się, że w mieście i na wyspie coś się dzieje. Miast zwykłej straży celnej przybył urzędnik, mianujący się Ludowym Komisarzem do Spraw Handlu. Po krótkiej scysji doszło do tego, że zaprogwadził bohaterów do swojego przełożonego. Kapitan Portu potwierdził, że na wyspie miała miejsce zmiana władzy, że ma miejsce rewolucja, a stary porządek musi upaść. Z rozmowy z nim udało się wywnioskować, że wskutek zbiegu rozmaitych zdarzeń doszło do wybuchu rewolty. Kilka niefortunnych decyzji księcia, takich jak podobno strzelanie do tłumów i rozbicie procesji religijnej, połączone z żądaniem aresztowania głow wielkich rodów, doprowadziło do wybuchu agresji, która przerodziła się w regularną wojnę. Książę musiał zawrzeć rozejm ze szlachta i duchowieństwem, bowiem lud zaczął eliminować wszytkie klasy wyższe.

Jednocześnie kapitan z niegasnącym przekonaniem oświadczył, że grasujacy wokół wyspy smok morski jest częścią blokady morskiej założonej przez siły „Starego porządku”, mającej na celu zdławienie „Ludowej Republiki Vaco”. Kierująca rewolucją Ludowa Rada Rewolucyjna wydawała odezwy oraz rozpoczęła terror i eksterminację – rozstrzeliwywanie szlachty i duchowieństwa.

Wobec takich okropieństw rodzeństwo del Vaco nieco zasmuciło się stanem swojego rodzinnego domu, jednocześnie jednak okazało się że jedno z ich założeń się spełniło – znaleźli się znacznie bliżej w kolejce do spadku, okazało się bowiem, że ojciec ich rodu wbrew pogłoskom nie został ścięty.

Hermann zainteresował się działaniami propagandowymi nowej republiki i zatrudnił się jako herold – obwoływacz najnowszych sukcesów rewolucyjnej władzy. Samemmu mając doświadczenie był stanie dość szybko wyłapać, że nowopowstała republika prowadzi bardzo ściśle nadzorowaną akcję propagandową, nie cofając się przed manipulacją faktami i fałszowaniem doniesień. Kurwistrach tymczasem, wraz z Reiną mieli okazję spotkać kilku z miejscowych żołnierzy republikańskich i strażników rewolucji, utyskujących na słabe racje żywnościowe, niewielki żołd i nieznanych im wcześniej oficerów.

Wzmianki o oficerach potwierdziłą także spotkana przez Jose znajoma z dawnych lat, która ujawniła, że oddziałami rewolucyjnymi dowodzą niemiejscowi oficerowie, ponadto, że w miastach urządzono także specjalne „Domy Nauki”, gdzie działają także przyjezdni urzędnicy. Co dzieje się w tych domach nie zostało ujawnione. Z informacji ściągniętych przez wszystkich bahaterów wynikało,  że obecnie na wyspie tylko dwa punkty bronią się przed rewolucją, a są to cytadela w Puerta del Vaco, broniona przez księcia i pozostałości szlachty i wiernych żołnierzy, oraz znajdujący się w centrum wyspy klasztor, obsadzony przez miejscowe duchowieństwo obu wyznań wspierane przez uchodźców i żołnierzy. Zgodnie z informacjami od Kapitana Portu w przeciągu kilku dni ma z miasta wyruszyć kontyngent wojskowy mający wesprzeć jedno z oblężeń, gdyż od kilku dni sprawy utknęły w martywm punkcie.

Sanne i Reina, przy pomocy Hermanna, ucharakteryzowani na sutenera i jego żywy towar szukając osób odpowiedzialnych i władnych do działania zinfiltrowali koszary armii nowopowstałej republiki w poszukiwaniu wspominanego kilkukrotnie porucznika Wolfganga, znanego wśród żołnierzy z zamiłowania do dyscypliny. Po udanym wejściu na teren koszar tylko dzięki szybkiej ripoście Hermanna udało się całej trójce uniknąć zdemaskowania, zaś sam porucznik Wolfgang, mimo, że był zdziwiony, zapragnął skorzystać z chwili „relaksu”. Sanne i Reina jednak nie pozwoliły mu na zbyt wiele, częstując oficera zatrutyym winem i przeszukując jego materiały i wyposażenie.

Oprócz biblioteczki wojskowo-politycznej, mającej wiele wspólnego z Karmazynową Flotyllą, bohaterkom udało się odnaleźć elementy korespondencji – rozkazu wydanego porucznikowi. Z rozkazu wynika, że główny dowódca rebelii na lądzie prawdopodobnie zginął, zaś jego następca ma nosić pseudonim „Wuj Hagrid”. Obiecano także rebelii wsparcie materiałowe i ludzkie. Jednocześnie jednak zażądano zwiększenia siły działań, oraz „rozpoznania w celu wskazania dogodnego celu do ataku.” Nakazano także utrzymywanie wersji o blokadzie morskiej i ograniczania dostępności do dóbr dla mieszkańców.

Powróciwszy do swoich kwater bohaterowie rozpoczęli planowanie kolejnych swoich działań….

Rozdział 4. O plusach i minusach pirackiego rzemiosła.

Po spędzeniu kilku tygodni w Marsascali i częściowej przebudowie okrętu dzielni bohaterowie wyruszyli z portu w stronę Kitabevi. Kilka pierwszych dni podróży odbyło się pod znakiem ostrej musztry załogantów prowadzonej przez wracającego do dawnej formy Kurwistracha, ćwiczeń nautycznych i nawigacyjnych zarządzanych przez Reinę, ostrzenia mieczy i odnajdywania jak najlepszych miejsc do ukrycia się przez Sanne, morderczych ćwiczeń kanonierów zarządzanych przez Snorriego, oraz odgłosów pijackiej czkawki, przeplatanej dźwiękiem donośnych wymiotów i zbolałego „Dlaczego Ja?” dobiegającego z kajuty Hermanna. Tym niemniej podróż szła dość sprawnie, wzdłuż w miarę uczęszczanych szlaków, potem jednak zboczyła nieco na północ, w stronę Kitabevi. Tam ruch był już znacznie mniejszy. W podróży w pewnym momencie obserwatorzy z bocianiego gniazda dostrzegli walkę, a następnie uchodzący z niej okręt, jednocześnie ujrzeli, że walka sama w sobie się jeszcze nie skończyła. niewielki, szybki i zwrotny slup pocztowy, z niewielką załogą i niemal bez uzbrojenia stawiał czoła trzem kanonierkom wiosłowo – żaglowym pod piracką banderą i wobec niekorzystnego wiatru był w bardzo trudnej pozycji. Karaka prowadzona przez Reinę pewnym kursem wpłynęła w środek potyczki, ostrzeliwując z armat i muszkietów pirackie jednostki. Po krótkiej walce doszło do połączenia się Karaki z pocztowym slupem, w celu wymiany informacji. Kapitan Slupa, młody, nieopierzony arystokrata podróżował aż z Ulderdam z bardzo ważnym gościem, który tutaj, tuż pod Marsascalą został porwany przez piratów. Sytuacja wyglądała niecodziennie więc wspólnymi siłami przeszukano kajutą gościa, znanego jako Wicehrabia von Manteuffel, nie znaleziono jednak pozornie nic niezwykłego, poza tym, że „gość” w pojedynkę zabił trzech piratów zanim został obezwładniony.  Po głębszych poszukiwaniach uradzono wreszcie, że bohaterowie wyruszą na poszukiwanie porwanego, zaś pocztowy slup wyruszy w stronę Marsascali. Dzięki działaniom Hermanna udało się także zrekutować kilku dość sprawnych marynarzy do załogi okrętu, w czym dużą rolę miał fakt posiadania na okręcie zapasu gorzałki i kompetentnego kapitana. Znając początkowy kurs ściganego okrętu Reina postawiła wszystkie żagle, tak by spróbować go doścignąć. Ścigany okręt okazał się być pinasą, nieco większą od kierowanej przez Reinę karaki. Jednocześnie wydawało się że może uciec, jednak przed wieczorem zatrzymał się przy niewielkiej, nienazwanej i niezaznaczanej na mapach wysepce. W okolicach wieczora karaka okrążyła samotny skrawek ziemi i dokonano rekonesansu, określając, że na wyspie znajduje się niewielki port, w którym cumuje ścigana pinasa, jak również kilka kolejnych pirackich kanonierek, oraz że na brzegu przy zatoczce znajduje się niewielka osada. Całość strzeżona jest przez dwie baterie brzegowe, usytuowane na wysokich wzgórzach po obu stronach zatoczki. Po dokonaniu zwiadu postanowiono wysłać grupę desantową, by zajęła się bateriami brzegowymi, po czym dała sygnał do ataku okrętowi. W skład grupy weszła oczywiście Reina, Hermann, Snorri, Earnan i Sanne, jak również kilku innych marynarzy i żołnierzy. Po krótkiej wspinaczce dotarli do jednej z baterii, po czym po krótkiej lecz krwawej potyczce pokonali wartowników i obsadę baterii. Szczególnie wyróżnił się tu Kurwistrach, walczący nierzadko z trzema przeciwnikami. Po zajęciu jednej z baterii powstał problem z drugą. Na rozwiązanie wpadł Snorri, który przy pomocy pozostałych narychtował armaty i po długim celowaniu odpalił salwę w baterię brzegową przeciwnika. Salwa została wymierzona perfekcyjnie, a eksplozja komory prochowej dała jasny sygnał dla rozpoczęcia walki dla karaki. Korzystając z elementu zaskoczenia karaka wraz z baterią brzegową sprawnie rozprawiła się z próbującymi nawiązać walkę kanonierkami, lecz kiedy cumy rzuciła pinasa, sytuacja stała się znacznie trudniejsza, jednak perfekcyjnie wycelowane salwy ściągnęły niemal wszystkie żagle z wychodzącej z portu pinasy, zaś wiatr i dalszy ogień zepchnęły ją i osadziły na skałach. Wobec rozwiązania sprawy na morzu, grupa desantowa szybkim tempem ruszyła by odbić ważnego gościa z rąk piratów, po drodze wzniecając chaos i dezinformację, przyjmując też ostatecznie kapitulację pirackiej jednostki. Odnalezienie więźnia nie było trudne, prócz niego w celach znajdowało się jeszcze kilka osób, w tym rezolutna trangijka. Sam więzień okazał się być jedynie w minimalnym stopniu wdzięcznym za uratowanie, sprawiając wrażenie zimnego profesjonalisty, co w połączeniu z niebywałą charyzmą, wyglądem i pewnością siebie zdobył sobie co najmniej kilku nowych wrogów, wliczając w to Reinę, Sanne i Hermanna, lecz, co dziwne, uzyskując momentalnie przyjaźń Jose. Po krótkich pertraktacjach więzień przyznał się że wcale nie jest dyplomatą, lecz agentem Łańcucha, który miał przewieźć pewne informacje z Ijmuiden, wskazując jednocześnie, że w łonie Związku Morskiego doszło do konfliktu o władzę pomiędzy Lordem Marszałkiem z Ijmuiden popieranym przez Łańcuch, optującym za agresywną walką i odzyskaniem utraconych terytoriów, a wspieranymi przez niektórych notabli przedstawicielami Sejmu Związkowego mających w planach jedynie obronę lub wręcz kapitulację. Walka polityczna toczy się też o poparcie ze strony Sułtana, który dysponuje obecnie największymi zasobami militarnymi i ekonomicznymi. Jednocześnie z zebranych materiałów wynika, że prawdopodobnie osobami odpowiedzialnymi za porwanie agenta są właśnie członkowie przeciwnej frakcji z grupy „gołębi”, zaś sami piraci zostali zwabieni obietnicą bogatego łupu.

Uwolniwszy agenta oraz trangijkę, ściągnąszy piracką pinasę ze skał i zabierając ją jako pryz, karaka kierowana przez naszych dzielnych bohaterów wróciła do Marsascali by przekazać nowe informacje, a następnie znowu ruszyć w stronę Kitabevi.